czwartek, 19 września 2013

Powinność. Uczciwość.

Za tydzień z kawałkiem wracam do pracy. Czy mi się chce? Ależ skąd! No właśnie... Ale...
Po pierwsze: Cieszę się, że pracę mam.
A po drugie: Zaczęłam od stażu, potem zastępstwo, a potem dzięki zadowoleniu i dobrej woli Pani Kierownik (i wspaniałej Pani Dyrektor, która już nie jest moją Panią Dyr. :/) zostałam zatrudniona na stałe. I przez to - dobrze to czy źle - czuję wciąż jakąś taką wdzięczność.

Pracuję w budżetówce. A tam wiadomo. Układy układziki. Najpierw musi być miejsce dla znajomych i krewnych Królika. A mi się udało ot tak o!

Nagle zaczęły się rozmowy z M. Bo ja skoro do tej pory nie zaszłam w drugą ciążę (choć bez zbytnich starań), to stwierdziłam, że wolałabym popracować te trzy miesiące bez obciążenia psychicznego, że jeszcze nie przyszła dobrze, a już planuje wyjście :P On nie do końca rozumie co mi dadzą te trzy miesiące. A ja uparcie twierdzę,  że dadzą, poza tym nikt nie powiedział, że od razu nam się uda! W każdym bądź razie póki co wychodzi na to, że to ja sama sobie decyzję podjęłam... :/ No nic to. Jakoś się może dogadamy w tym względzie..

Dziś również telefon od mojej siostry, co to ma brzdąca trzy tyg. starszego, że chyba będzie drugi dzidziuś. Chyba - bo tam jakiegoś też ma krwiaczka i coś nie do końca halo i pani dr kazała przyjść za tydz. na konsultacje... A my się trochę śmiałyśmy, że mamy małe wyścigi, która wcześniej będzie mieć drugie dziecko, więc tak jakoś znowu poczułam chęć.... :P

Ale ostatni szok dzisiejszego dnia, to tel. od pewnej osoby z pracy, że może ja bym przyszła miesiąc później... bo dziewczyna co jest na zastępstwo za mnie rodzi w połowie października... i tak wszystko traci, a tak prawo do macierzyńskiego....  No ok... Szkoda dziewczyny... Ale ponoć moja Pani Kierownik się nie bardzo to podobało, a ja chyba wobec niej przede wszystkim powinnam być lojalna!!! I tak mój wychowawczy i planowana przyszła ciąża jakoś tak mi stoi w gardle jak ość, choć nikt złego słowa nie powiedział.. Poza tym.... Kasa... Nie oszukujmy się... Już mamy trochę długów, a sezon grzewczy się zaczyna u nas lada chwila...

I głupia sprawa. Aż się nie mogę za robotę jakąś wziąć, choć Niuńka śpi. Tamtą co za mnie pracowała też znam i ja nie lubię nikomu chamstwa robić, ale jak widać wszystkim nie da się dogodzić! Poza tym nie wczoraj zaszła w ciążę i nie od wczoraj wie do kiedy ja mam urlop. Można było to wcześniej załatwiać, a nie dwa tyg. przed!!!! Pomijając, że przedłużenie urlopu załatwia się na miesiąc przed planowanym urlopem.. Choć niby już i nowy Dyr ugadany... :/  Wstępnie powiedziałam, że raczej nie i że muszę ze swoją P. Kier. porozmawiać, ale już do niej pisałam i mi odpisała, żeby wracać jak mam zaplanowane.

Ech... Niby byłam pewna, że dobrze postąpiłam, a teraz myślę czy mi osoby w to zaplątane w kolo pióra nie zrobią :/ Ech............. Niby ta, co dzwoniła to choć ważna persona z wielką pokorą do mnie i że ostatecznie głupia prośba, ale... Kto wie? Już nawet dzwoniłam do Państwowej Inspekcji Pracy, jak to jest, ale nikt nie odbierał.... Bo jak moja kuzynka pracowała do czerwca, a rodziła  w listopadzie, to fakt, że przynosiła zwolnienia sprawiał, że dostawała kasę aż do końca macierzyńskiego! Z tą jedną różnicą, że ona nie była na umowie na zastępstwo.....

Już bym nawet została ten miesiąc dłużej tylko, żeby one tam same we własnym sosie w pracy się dogadały... A tak to...

7 komentarzy:

  1. Uważaj żebyś sobie krzywdy nie zrobiła. Wracaj, jak masz zaplanowane, zbyt trudno w dzisiejszych czasach o pracę, żebyś swoim kosztem szła komuś na rękę. I głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi właśnie Kiero napisała :P "wracaj kiedy masz zaplanowane :):):)"

      Usuń
    2. I posłuchaj. Małą się jeszcze nacieszysz przy kolejnym macierzyńskim ;)

      Usuń
  2. A ja to bym się cieszyła, że mogę pobyć jeszcze troszkę z dzieciaczkiem:) Ale zrobisz, jak uznasz za stosowne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to tylko od mojej decyzji zależało to tak bym zrobiła, ale, że oni tam w pracy nie mogą się dogadać, to i post powstał i inne decyzje....

      Usuń
  3. Zdaje mi się, że w przypadku zastępstwa, jeśli ktoś ma zwolnienie, to przysługuje mu świadczenie do samego porodu.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie.. tylko nikt nie wie na pewno... No ale w koncu komu najbardziej powinno zależeć żeby się tego dowiedzieć?

    OdpowiedzUsuń