piątek, 13 września 2013

Kawa z mlekiem i wychowanie.

Z mlekiem jednak smaczniejsza. Pijąc ją dziś po prostu się rozkoszowałam.. Wcześniej... musiałam wmawiać sobie, że mi smakuje... ;-)
Taaaaaaak... dwa dni nie ma już mojego mleczka. O dziwo nawet się o niego nie dopomina. WOW! Miała go widać wystarczająco długo! Wystarczyło!!!! Dwa dni Pozioma pije zalecone mleko. Kupki na razie ok :) Nie wypija wszystkiego, co robię, więc chyba będę podawać z jakąś kaszką... Bo samo jako takie nie musiałoby chyba dla niej istnieć ;-)
Powoli zaczynam jeść wszystko, ale czuję się jeszcze jak przestępca. Choćby dziś ta kanapka z żółtym serem na śniadanie....  Myślałam, że rzucę się na niedozwolone rzeczy jak świnka, a tak naprawdę robię to strasznie ostrożnie - jakby nadal coś mogło zaszkodzić. Ach ta psychika..  A skóra Małej naprawdę ładna!!! O wiele łatwiej kontrolować tylko to, co ona zajada!

Nom. To tyle o alergii :) Poza tym zauważyłam, że czas już konsekwentnego mówienia NIE. A czasem się nie chce - przecież siedzisz przy niej, nic sobie nie zrobi... No tak! Ale za chwilę może mnie nie być w pokoju! A ona znów stanie na swój leżaczek - bujaczek i tym razem się zrąbie! Teraz wchodzi i się patrzy. czy jej wolno czy nie.... Szuka granic, które konsekwentnie trzeba jej pokazywać. Takiemu Maluchowi...

Wychowanie. Trzeba zacząć już teraz, gdy wydawać by się mogło, że nic nie rozumie - bo nie mówi. A ona już teraz uczy się zasad dobra i zła. A gdzie o tym wyczytać? Wszędzie tylko o tym jedzeniu, że dziecko smaki poznaje, że witaminy, że rozwój... OK. To też bardzo ważne, ale wychowanie nie jest ważne mniej! Ono nas obserwuje - to jedno. Obserwuje nasze relacje - małżeńskie, rodzicielskie, słucha naszego słownictwa... My wydawać by się mogło nic nie robiąc - wychowujemy!!! Więc chyba to trzeba wziąć pod uwagę. Osobiście dziwię się ludziom, którzy są bardzo zszokowani, że ich dziecko przeklina - czasem ich to nawet śmieszy (o zgrozo!). Nom... a po drugie wychowanie bezpośrednie.. Co wolno, czego nie wolno... Choćby ten chleb, co go zrzuca na ziemię, jak już nie chce! Początkowo olewałam. Ale przecież trzeba już teraz mówić, że robi źle rzucając na ziemię!!! Bo ona już teraz słucha i się uczy! Jestem tego pewna!!!! I tak sobie myślę - im wcześniej zaczniemy tym będzie nam łatwiej.

Dzieci są naprawdę mądre; obserwują i słuchają... Ciągle nie przestaje mnie to dziwić!!!!

7 komentarzy:

  1. Myślę, że skoro jesteś teraz spokojniejsza, to podjęłaś dobrą decyzję. Tym bardziej, że jak piszesz, Poziomka za mlekiem nie tęskni;) Choć ja sobie jeszcze nie wyobrażam odstawienia Antka od cyca, jeszcze nie teraz:)
    Choć muszę się pochwalić że u nas lepiej z alergią:) Nawet bombonierkę od czasu do czasu skubnę i nic nie ma:) Żeby tylko nie zapeszyć :)
    Co do wychowania... cały czas myślę, żeby uważać na to, co mówię, jak się zachowuję, bo przecież maly obserwuje... Tylko często dość słabo mi to wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby nie patrzeć - Antek jest młodszy od Zuzi :) Więc karm karm :)
      Ja to jak byłam na początku strasznie zdesperowana, to obiecałam, że tylko do 6 m-cy, a potem mm. Ale wyszło jak wyszło... I rok okazał się optymalnym czasem. Dla mnie i jak widać dla nie. Nie powiem... czasem na pewno ta dieta była uciążliwa, ale ogólnie cel był bardzo istotny i warty każdej męki.. Na szczęście było to czasowe i choć głupio to zabrzmi czuję się teraz naprawdę wolna i lekka!

      No i dobrze, że Antek Tobie też pozwala na małe co nieco :D

      Usuń
    2. Młodszy, młodszy, ale nie znowuż aż tak dużo :) a inne jedzenie on tylko tak skubie jak kurka póki co, więc myślę, że jeszcze troszkę pokarmię, bo mi dziecię z głodu padnie;)
      Ja myślę, że z jednej strony faktycznie jak już skończę karmić będę się czuła wolna, a z drugiej strony... Te oczki we mnie wpatrzone sprawiają, że chcę karmić jak najdłużej;)

      Usuń
    3. Ja Ci powiem, że też tak jak sobie pomyślałam jak ja przeżyję bez tej bliskości, ale jak już faktycznie odstawiłam to nawet za tym nie tęsknię. Oj.... wychodzi, że i dla mnie czasu karmienia było wystarczająco dużo... :)

      A Twój Antoś może i naprawdę będzie niejadkiem i będziesz musiała mu robić grzybki z pomidorów i krokodyle z ogórków :) Ale próbuj, jak nie takie to śmiakie, jak nie pojedyńcze, to zmieszane.. Mi Zuz też marudziła, ale jakoś wyrosła z tego i teraz ładnie wszystko zajada (dziś np szpinaczek z rybką i pieczonymi frytkami - zmieszałam wszytsko, podziabałam frytki i tylko się oblizywała!)

      Usuń
    4. Na takie grzybki i krokodylki to nawet ja mam od razu większy apetyt;)
      Na razie zmieniłam miejsce jego krzesełka przy stole i siedzi teraz na przeciwko nas zamiast koło nas:) Tyle że teraz to ja mając obok Męża a naprzeciwko owoc naszej miłości ledwie mogę jeść ze wzruszenia:)))

      Czyli znalazłaś najwłaściwszą chwilę na przerwanie karmienia:) Mi się na razie wydaje, że u nas taka chwila chyba nigdy nie nastąpi:)))

      Usuń
  2. Jak tu u Ciebie ostatnio wesoło - bardzo dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń