piątek, 11 maja 2012

Wolne!

Od wczoraj rozpoczęłam zwolnienie. I tak ma pozostać do końca ciąży. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży. Powoli zaczynam oddychać i cieszyć się z tego coraz bardziej, ale to wszystko tak powoli.... Wcale nie jest łatwo oderwać się od tego wszystkiego, być pewnym, ze jakoś sobie poradzą, nie wynajdą jakiś zbuków i nie będą się na mnie denerwować...  No i... ile telefonów będę musiała z pracy odebrać? Oby... Jak najmniej... Zwolnienie zaniosę w poniedziałek. A co. I póki co - na świeżo, nie mam zamiaru wbijać do nich, chyba, że kogoś napotkam ;-) Muszę swój mózg przestawić na dzieciaczka, na nowe życie. A na pracę jeszcze przyjdzie czas!

Nasze Maleństwo bobruje cały mój brzuch. Uwielbiam patrzeć, jak jego ciałko wystaje, jak brzuch się rusza, bo on tam przeciąga się i przewraca :) Kocham ten każdy najmniejszy jego ruch....

Jak to będzie jak ono się pojawi? Coraz częściej się nad tym zastanawiam... Nasze życie zmieni się przecież diametralnie, zmienią się priorytety! Przyjedziemy z tą Małą Istotką.... I co? I będziemy wiedzieli co dalej? Kiedy nakarmić, przebrać. Czy będziemy wiedzieli dlaczego płacze?
Czy to będzie tak, że nie będziemy się mogli na nie napatrzeć?

Wczoraj byłam u lekarza. Wyniki mam bardzo dobre, z Bąblem też wszystko wydaje się być OK. Pani położna przyłożyła swój sprzęcik i słyszeliśmy MAŁE SERDUSZKO ale bijące jak za dwóch ;-)

Nom... i powiedziała, że mogę leżeć tylko na boku... Ja kładłam się na plecach wcześniej. A teraz do końca ciąży tylko lewy bok.... Da się tak wytrzymać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz