wtorek, 10 grudnia 2013

Bo dobrze jest czy źle?

Ostatnio jakieś takie mam trudne rozmowy z M. ... Ostatnio jakoś tak
wychodzi mocno, ze wcale nie jestem za dobrą żoną dla swojego męża. Ja
widzę, że on się stara. Mówi, że chciałby to i tamto zmienić, że
musimy pracować nad naszymi relacjami, bo jak zaniedbamy, to po nas...
codzienność nas zabije! Może to wszystko z jego strony nie jest
idealne, ale WIDZĘ, że walczy, że mu zależy...

A  ja? Modlę się o siły, których mi po prostu brak.... czasem walczę
ze sobą, żeby nie zaniedbać tego, co jest konieczne,   czasem... sama
ze sobą negocjuje czy to, co konieczne naprawdę jest KONIECZNE.  I
bywają (chyba za często) takie dni, że jak siądę odpocząć albo położę
się usypiać Zuz, to nie ma takiej siły, żeby znowu mnie podniosła...

I jak tu walczyć?
Jak tu być lepszą żoną, jak dbać o relacje?
Jak mieć siły dla męża wieczorem?
Wiem, że nie jest dobrze, ale z drugiej strony moja pycha sprawia, że
tak ciężko przyznać mi się, że nie jestem idealna, że nie jestem taka,
jaką M. by chciał, żeby nie musiał "narzekać". I pierwsza moja reakcja
"to niemożliwe, ja jestem w porządku! to sytuacja, to okoliczności,
to... to na pewno nie moja wina!"

Ale myślę, ciągle mam to w głowie i coraz bardziej czuję, że on się po
prostu na mnie zawiódł, że wydawało się, że będę inna.... I takie to
pierwsze odczucie.... że ja się nie umiem zmienić.... że ja taka już
jestem i on całe życie będzie już się ze mną męczył, że pomylił się i
przegrał....

Bunt?

Hej... a może po prostu trzeba by się wziąć za siebie, bo nikt idealny
nie jest! Sił może i brak.... ale może trzeba to choć trochę
przezwyciężyć?? Zacząć walczyć z lenistwem? Ok... idealna nie będę,
ale może jednak uwierzyć, że da się coś zmienić...

2 komentarze:

  1. Łączę się w bólu lenistwa... Chociaż Ty chodzisz do pracy, opiekujesz się córą... Myślę, że jesteś miliard razy lepszą żoną ode mnie. Ale mnie wczoraj też dopadły takie refleksje, że ja się chyba za mało staram i że mi z tym źle. Mam nadzieję, że uda mi się to zmienić. Mam nadzieję, że Tobie też :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Odezwie się ta, co ma zero doświadczenie. :)
    Jak czytałam tego posta to przyszło mi do głowy dwie myśli:
    1. Zróbcie sobie jeden dzień w miesiącu TYLKO dla siebie i idźcie na randkę. :) Na pewno znajdzie ktoś, kto chętnie zaopiekuje się Zuz. :) Ty będziesz miała czas, żeby zająć się sobą, dłuższa kąpiel, staranny makijaż, seksowna sukienka ;p A potem wspólne wyjście do teatru, restauracji, na koncert, potem spacer. Ja wiem, że to będzie tylko (a może aż?) jeden dzień w miesiącu, ale taki, który pozwoli Wam naładować akumulatory na resztę dni i nie pozwoli popaść w monotonię.Ja uwielbiam, kiedy mamy takie dni z Adamem, chociaż, jakby zrobić statystyki, to pewnie nawet jeden dzień na miesiąc niestety nie wychodzi.
    2. Powiedz szczerze swojemu Mężowi o tym, że chciałabyś inaczej, lepiej, że Ci to nie wychodzi, że czujesz, że go zawiodłaś. Nie duś tego w sobie.

    Powodzenia! :) Będę pamiętać o Was w modlitwie +

    OdpowiedzUsuń